Klaudia w plenerze

Po partyzanckich zabawach na tle fotograficznym, długo wyczekiwany powrót do plenerku. Tym razem gościła u mnie Klaudia Wyszyńska, która prawie zamarzła przed obiektywem – z własnej nieprzymuszonej (tak bardzo) woli 🙂

2013 04 04 zdj1 Klaudia w plenerze

Po wielu namysłach spróbowałem pierwszy raz podbarwić tło pod ubiór modelki – w końcu lepiej zgrzeszyć i żałować, niż żałować że się nie zgrzeszyło.

2013 04 04 zdj3 Klaudia w plenerze

Wiecie co? Robienie takich zdjęć jest dla mnie bez jakiejkolwiek frajdy. Patrzę na zdjęcia niektórych i dziwi mnie ilość polubień pod wyraźnie nieostrymi, wiecznie takimi samymi kadrami modelek. Po co ci ludzie jeżdżą tyle, a tyle kilometrów do innego miasta by zrobić zdjęcie na tle zwykłej ściany? Jakby nie było takiej w Płocku? Nie rozumiem. Ale to nie moja broszka. Ja wolę się bawić i eksperymentować, powoli ryzykować i naginać „koncepty” których się trzymam. Powolutku aż do skutku 🙂

2013 04 04 zdj5 Klaudia w plenerze

2013 04 04 zdj2 Klaudia w plenerze

2013 04 04 zdj4 Klaudia w plenerze

2013 04 04 zdj6 Klaudia w plenerze

6 komentarzy to “Klaudia w plenerze”

  1. Śliwkowa napisał(a):

    mam dziwne wrażenie, że wiem o kim mówisz jeżeli chodzi o te osoby robiące zdjęcia na tle ściany. zgadzam się, ale cóż, mimo to wiele osób się tak czy tak będzie jarać

  2. Marcin napisał(a):

    Również się zgadzam:) Najwyraźniej takie są efekty gdy osiągnie się szczyt swoim umiejętności i zabraknie kreatywności ;p

  3. Masza napisał(a):

    Też mam wrażenie, że wiem o kim mowa. Ale rozumiem takie osoby, bo myślę, że sprawia im to przyjemność i chcą dojść do wprawy w jednej kategorii, niż uporczywie chwytać się każdej gałęzi, w której będzie się daleko poniżej przeciętności.

    Co do zdjęć. Pierwsze i trzecie jako faworyci; natomiast 5-te krzywdzi modelkę.

     

  4. admin napisał(a):

    Dochodzenie do wprawy w jednej kategorii, w której coraz to nowsze zdjęcia (przy teoretycznym przyroście umiejętności i rozwinięciu talentu) są coraz słabsze? Coś mi tu nie gra…

    Przyjemność przyjemnością, ale poznanie każdego rodzaju i aspektu fotografii czy filmu, pozwala w łatwy i skuteczny sposób rozwinąć się, nauczyć nowych technik, horyzontów i możliwości, które można dowolnie łączyć i w danych warunkach mieszać, w zależności od sytuacji i efektów jakie przyniosą. Poznanie jednego rodzaju/gatunku zamyka klapki na oczy i powoduje powolny i mało skuteczny rozwój. Nie mówiąc już o jakimkolwiek urozmaiceniu. Jak w filmie: "nigdy nie pokazuj tego samego dwa razy bo widz szybko wyjdzie z kina".

  5. Masza napisał(a):

    Ja się cieszę, że mam przyjemność współpracować z taką ilością osób: amatorów i profesjonalistów, którym po prostu podoba się ta zabawa i z efektów są zadowoleni, bo często wracają po jeszcze. Po co mi "rozwój" skoro robię to dla siebie, a nie dla jakiegoś widza w kinie, na wystawie czy gdzieś tam. Wiadomo, gdzie można znaleźć moje prace, a jak ktoś nie chce oglądać, to będzie omijał szerokim łukiem, tak jak ja omijam sagę Gwiezdnych Wojen, bo zwyczajnie mi to się nie podoba – a nie jest to z tego co wiem rozwojowe, bo jest o jednym cały czas. 

    Po drugie może 1% fotografów na świecie ma talent, więc nie ma w naszych przypadkach mowy o Jego rozwijaniu. Według mnie jest to nabieranie doświadczenia i obycia z tym co się widzi poprzez zrobienie zdjęcia. Dla ścisłości: Nie znam nikogo w Płocku, kto by do tego 1% się zaliczał.

  6. admin napisał(a):

    No jak uważasz 😀

Leave a Reply

error: Content is protected !!